Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prywata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prywata. Pokaż wszystkie posty
Jak się nie zabić?
Uwaga: w tekście samobójstwo z naturalistycznym opisem, samookaleczanie, zaburzenia odżywiania, derealizacja, zaburzenia lękowe.
Napisałom kiedyś post Jak się bezboleśnie zabić? Wpis miał zniechęcać do samobójstwa i być elementem szerszej akcji. Blogerzy/rki pisali posty, które pozycjonowali na hasła w stylu Jak popełnić samobójstwo bezboleśnie? a które miały za zadanie zniechęcać do samobójstwa.
Dzikie karmelki
Jakiś mężczyzna tak podsumował adres mojego bloga.
Kolega mnie nazywa naszą anarchistyczną orędowniczką prawdy i twierdził, że jak rzucę pracę, to będzie mu brakować mojej stateczności. Nie wiedziałom, jak na to zareagować. Wyjaśnił, że stwarzam pozory stateczności. Stwarzam dużo pozorów. Mnie zaś zawsze zadziwia, jak ludzie mnie widzą.
Inspiracje - sierpień
Moje comiesięczne zbiorowiska linków zakończył pobyt w szpitalu, gdy naprawdę nic nie ogarniałom. Teraz postanowiłom do tego wrócić, ale inspirację nie będą miały tej samej formy.
Nie będzie 9 linków podzielonych na 3 kategorie.
Nie będzie instagrama. Ja już nie zajmuję się instagramem, tak przy okazji.
Faszyzm w głowie cz.9
Załóżmy, że fobia społeczna lub inne problemy sprawiają, że nie możesz iść do sklepu naprzeciwko po bułki na śniadanie. Możesz zrobić zakupy spożywcze on-line. Przyjedzie ktoś, wniesie ci zakupy, wszystko spoko. Masz bułki, ale co zrobisz z resztą swojego życia, skoro nie możesz nawet pójść do sklepu naprzeciwko?
W takiej sytuacji trzeba rozwiązać problem chwilowy (kupić bułki), a potem zrobić coś z problemem permanentnym (nie mogę iść po bułki).
Czy pamiętacie sytuację z biblioteką w czasach tylko anxiety? Próbowałom zrobić zakupy w necie, ale nie poszło. W szpitalu zaś... mam wrażenie, że jedynie nauczyli mnie tych zakupów on-line. Tym mi się wydają leki.
Oczywiście, są one ważne, bo przecież potrzebuję bułek, czyli nie chcę się zabić. Jednak nie mogę wiecznie robić zakupów on-line, nie mogę polegać tylko na lekach. I bardzo mi się nie podoba, że w szpitalu nie miałom zaoferowanej tego rodzaju pomocy.
Faszyzm w głowie cz.8
Towarzysz poradził, bym zgłosiło się na izbę przyjęć szpitala z psychiatrią. Nie chciałom. Zamiast tego zapisałom się do psychiatry wcześniej.
I trzy dni przed wizytą moja przyjaciółka się pocięła. Napisała do mnie o tym, a ja przeczytałom to, gdy przeżywałom lęk z innej przyczyny (histologia).
To była kropla, która przelała czarę. Miałom poczucie, że nie daję rady z życiem. Najlepiej byłoby je zakończyć, bo mnie to przerasta. Połączone to było z typowym napadem paniki; mocnym lękiem, poczuciem bycia w ciasnej, dusznej bańce, kołataniem serca i wtedy chyba nawet duszności były.
Zadzwoniłom do niej. Dowiedziałom się, że to było jedno lekkie cięcie, ledwo skórę rozcięła. Zostawmy jej powody, jej zaburzenia i jej terapię. Ja nie powinnom o tym pisać.
Następnego dnia rano już byłom na izbie przyjęć.
Faszyzm w głowie cz.4
Teraz przede wszystkim wyjaśnię wam swoje zaburzenia. Pominę sposoby ich leczenia, gdyż nie są to informacje, którymi chcę się dzielić. Po pierwsze, nie jest to potrzebne do wyjaśnienia, co mi jest, po drugie, jest to dość pesymistyczne. Pacjenci/tki nie współpracują, niektóre terapie są źle znoszone, a zaburzenia mogą mieć powikłania, choćby schizofrenię.
Faszyzm w głowie cz.2
W poprzednim poście, części pierwszej, doszłom do momentu, gdy wiem, że coś jest nie tak. Nie reagowałom jednak jeszcze, a sprawy nie wymykały się spod kontroli. Ba, mogło wydawać się, że anxiety mi maleje.
Nie malało. Dopiero miało naprawdę zacząć się dziać.
Faszyzm w głowie cz.1
Nadszedł czas na wyoutowanie się. Otóż, mam w głowie faszyzm. Ale po kolei.
Na początku ten post miał tytuł Anxiety i został zaczęty jakoś jesienią 2017. Wolałom wówczas określać to angielskim słowem, niż wprost mówić o stanach lękowych. Wcześniej, w kilku postach, określiłom to jako tchórzostwo. Szukając informacji w internecie na temat tego, z czym miałam problem, przeglądałom strony anglojęzyczne. Tam było słowo anxiety i opisy sytuacji znacznie bardziej pasujące do mnie niż to, co kojarzyłom ze słowem lęk.
Zawieszenie
Nic nie piszę, nie ma mnie. Jestem w szpitalu. Blog zawieszony, ja też zawieszone w obliczu dziwnych diagnoz.
Modlitwa
Kiedyś w szkole uczono mnie jak się modlić. Nigdy nie nauczyłom się tekstów modlitw na pamięć, za co dostałom moje pierwsze w szkole jedynki. Poza lekcją religii się nie modliłom.
Pewnego dnia postanowiłom być dobrą i odmówić pacierz wieczorem. W czytankach z lekcji religii ludzie modlili się przed krzyżem albo obrazem, w klasie zwracaliśmy się do krzyża przed drzwiami. Nie miałom w pokoju ani krzyża, ani obrazu. Może miałom jakiś obrazek z papieżem, ale go nie szukałom. Bo miałom w pokoju duże okno.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























