Stare zdjęcie. Lata trzydzieste lub czterdzieste. On i ona. Kobieta w białej, prostej sukience śmieje się do mężczyzny w szarym garniturze i kapeluszu, który ją obejmuje. Jej fryzura jest dziwna. Tło rozmazane, chyba jakiś ogród. Wyobrażam sobie, że jest piękny, letni dzień, są na przyjęciu w ogrodzie lub na spacerze, on opowiedział dobry dowcip, spodziewam się, że ona zaraz spróbuje odpowiedzieć czymś równie zabawnym.
Inne zdjęcie. Mężczyzna czyta gazetę. Jest krótkowidzem, widać po sposobie trzymania gazety. Zresztą, widziałam więcej jego zdjęć, na jednym ma okulary. Ubrany prosto, ale elegancko. Przynajmniej wydaje się to eleganckim ubraniem. Moda się zmieniła. W tle, na białej ścianie wisi wieniec. W dolnej części kadru widzimy fragment stołu z filiżanką i chyba czajnikiem. Przyłapaliśmy go na porannej prasówce.
Kolejne. Mężczyzna bawi się z psem. Suką owczarka niemieckiego. Rzecz dzieje się na jakimś trawniku. W tle drzewa. Ładny park.
Siedzi grupa znajomych i rozmawia o polityce. Zgodnie są przeciwnikami aktualnie rządzącej partii. Narzekają, zarzucają się wadami i błędami tych polityków, wieszczą upadek Polski za rządu tych ludzi. Nagle jeden z nich mówi Jakbym ja ten cały sejm i ich wszystkich rozpie*dolił, bombę podłożył.