Ogromną ilość bzdur na temat wielu religii, nie tylko własnej, rozpowszechniają katole. Odróżniam tu katola od katolika. Czasami nie wiem, czy śmiać się, czy płakać, gdy mówią te swoje mądrości i nie przemawiają do nich sprzeczne z nimi fakty.
- Hinduizm to nie religia. Buddyzm też nie. Islam tym bardziej. A prawosławie to sekta.
A co to religia? Nie wiesz? No to jak oceniasz?
Prawda jest taka, że definicji religii jest wiele, a katol zwykle nie zna nawet jednej. Religię zaś uznaje za tytuł szlachecki nadawany za bycie wyjątkowo popularnym w jego wiosce. Żeby było zabawniej, z wymienionych definicję religii spełniają moim zdaniem wszystkie. Tu są różne definicje, z tym, że np. ta Hobbesa jest beznadziejna. - Ich religia czerpie wiele z pogańskiej wiary, a nasza nie!
A podrzuć takiemu parę faktów o jego religii, to zostaniesz sługą Szatana. - Polak musi być katolikiem.
Może. Złota wolność, na słowo musi jest jedynie gest Kozakiewicza.











