Konserwatyzm

19 mar 2017
Czytanie książki, łąka, dziewczyna, ideologia, doktryny polityczne, dlaczego konserwatyści są głupi
Jeszcze trochę hejtu, przejedziemy tym razem po pewnych poglądach. Podkład muzyczny do wpisu: Kiedy rozum śpi, Budka Suflera.
Są moim zdaniem rzeczy, których należy się wstydzić. Niekoniecznie chcielibyśmy się pokazać znajomym jako fani McDonald's. Niekoniecznie chwalimy się popełnianiem błędów ortograficznych. Po prostu chcemy wyglądać na inteligentnych ludzi.
Zadziwiające jest więc, że konserwatyści nie wstydzą się swoich poglądów. 
Ale! Zanim zaczniemy świetny cytat z świetnej książki Czym jest to, co zwiemy nauką? Alana Chalmersa. A jeszcze wcześniej: ostrzegam, że będę skakać między rodzajami konserwatyzmu.
Uważam, że najistotniejszym celem moich badań jest walka z panującą w naszym społeczeństwie ideologią nauki. Ideologia to posługuje się wątpliwym pojęciem nauki i równie wątpliwym pojęciem prawdy, które służą zazwyczaj do obrony konserwatywnych stanowisk i koncepcji.
Będzie nam potrzebny jeszcze drugi cytat.
Wymóg falsyfikowalności teorii ma tę atrakcyjną konsekwencję, że teorie należy formułować w sposób jasny i precyzyjny. Jeżeli teoria sformułowana jest tak niejasno, że nie wiadomo o czym właściwie mówi, wówczas wszelkie wyniki obserwacji i eksperymentów można uznać za zgodne z tą teorią, dzięki czemu można bronić jej przed falsyfikacją.
Falsyfikowalność to możliwość sprawdzenia, że coś nie jest prawdą. Np. zdanie Pada deszcz nie jest prawdą, gdy deszcz nie pada. Zdanie Pada albo nie pada zaś nie jest falsyfikowalne.
Gdy obserwuję konserwatystów, czytuję konserwatywne tygodniki i przeglądam ich profile facebookowe, to widać, że posługują się jakąś pseudonauką do udowadniania swoich tez.
  • Dowody anegdotyczne, które nazywam wynikami badań zrobionych w Instytucie Danych Przypadkowych na Wydziale Mi Się Zdarzyło.
  • Dziwne uogólnienia np. biedne są państwa, gdzie bogatych wymordowano, by podzielić się bogactwem, a bogate te państwa, gdzie tak się nie działo; pozostaje pytanie, kto wymordował bogaczy w Timorze Wschodnim oraz czemu Francja taka bogata? Tak, Polak-katolik, prawdziwe kobiety to jest ta kategoria.
  • Żonglerka pojęciami np. robienie czegoś dobrego z Ciemnogrodu, o czym jeszcze napiszę, robienie z gender ideologii zagrażającej światu, czy wreszcie robienie medycyny z naprotechnologii (medycznie adoptuję dziecko).
  • Mówienie o sprzeczności z naturą, gdy coś im się nie podoba, o tym, że coś zagraża gatunkowi, ewolucji, wstaw mądre słowo, którego nie rozumiesz, edukacja lub informacja może ich zdaniem być sprzeczna ze światopoglądem. Jest to dość naiwny indukcjonizm: zaobserwowano kobiety, które wolą opiekę nad dziećmi od kariery, więc kobiety wolą opiekę nad dziećmi od kariery. Oczywiście, ponieważ twierdzenie to nie może znieść falsyfikacji, by jej zapobiec, trzeba wymyślić nieprawdziwe kobiety, nieprawdziwych Polaków, nieprawdziwych chrześcijan itd.
  • Mówienie niefalsyfikowalnie np. o sprzeczności z prawem naturalnym.
  • Jawne zaprzeczanie badaniom, gdy nie da się dotknąć wyniku np. gdy mowa o dyskryminacji, różnicy w płacach czy globalnym ociepleniu. Przykład: za oknem biało, gdzie to globalne ocieplenie? 
  • Absolutyzm, co można by wyjaśnić jako obiektywizację sądów subiektywnych. Łączy się to z mową niefalsyfikowalną. Np. lewactwo na zachodzie to kompletne zdziczenie. Problem w tym, że to, co dla kogoś jest zdziczeniem, dla innej osoby zdziczeniem być nie musi. Jeśli słyszysz, że każdy się zgodzi itd., to też jest obiektywizacja.
  • Dziwna hierarchia wartości np. ważniejsze jest, żeby górnik miał pracę niż żeby miał czym oddychać.
  • Inne błędy poznawcze czy manipulacja.

Konserwatyzm

Najpierw, cóż to jest ten konserwatyzm?
Konserwatyzm: 1. Dążenie do zachowania istniejącego stanu rzeczy, zwłaszcza w polityce; niechęć do zmian, zwłaszcza nagłych, zachowawczość. Konserwatyzm naukowy, polityczny, konserwatyzm myślenia. 2. Ideologia społeczna broniąca tradycyjnego ładu społecznego, wartości i stosunków opartych na prywatnej własności środków produkcji 3. Ideologia ukształtowana w I połowie XIX wieku, w wyniku reakcji na Wielką Rewolucję Francuską, przeciwstawiająca się liberalizmowi i filozofii oświecenia
~Słownik Współczesnego Języka Polskiego, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 1998
Idźmy od końca. Konserwatyzm 3 to sprzeciw wobec filozofii oświecenia i Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Spójrzmy, czemu konserwatysta się sprzeciwia.
  • Racjonalizm.
  • Prawa człowieka.
  • Idee demokratyczne.
  • Trójpodział władzy.
  • Tolerancja.
  • Wolność (fizyczna)
  • Wolność wyznania i słowa.
  • Równość wobec prawa.
  • Suwerenność ludu
  • Nietykalność osobista.
  • Opór przeciwko wszelkim formom ucisku.
  • Równy dostęp do urzędów i stanowisk; gdyby decydowała tylko inteligencja, to konserwatyści by odpadli.
  • Prawo do bezpieczeństwa i własności. Ciekawe, czy konserwatysta sprzeciwia się tym prawom tylko, gdy dotyczą innych, czy sam też nie jest godny bezpieczeństwa i własności.
  • Zniesienie poddaństwa chłopów. Najwyraźniej większość społeczeństwa nie zasługuje na traktowanie po ludzku.
  • Libertarianizm.
  • Jakobinizm, który uznajemy za niezbyt fajny, ale już nie dotyczy to jakobińskiej insurekcji kościuszkowskiej. To targowiczanie po raz pierwszy określili polskich radykałów jakobinami (nie ma to zupełnie żadnego wpływu na ocenę jakobinizmu).
  • Brutalne stłumienie powstania rojalistycznego w Wandei. Jedyna pochwała dla konserwatystów tutaj. Przypominam jednak, że rojaliści też mają swoje za uszami np. masakry w Machecoul.
Chyba zgadzamy się, że sprzeciwianie się wszystkich tym rzeczom oprócz ostatniej, nie jest zbyt dobre. Mam nadzieję, że nikt dzisiaj nie jest konserwatystą trzeciego punktu definicji, ale pewnie się zawiodę. Dwie rzeczy są przecież nieskończone: wszechświat i głupota ludzka. 
Zastanawiający jest również konserwatyzm rodzaju 2. Czy tradycyjny ład społeczny jest czymś wartym chronienia? Najpierw należy się dowiedzieć, czym on jest. Kiedy jest wystarczająco daleko, by mówić o tradycji? Polowanie na mamuty to chyba nie to. Zatem może średniowiecze i feudalizm. Nie, chyba też nie to. Na pewno nie pogańskie czasy, bo konserwatyści są zwykle prokościelni. Wszystko wskazuje, że chodzi o czasy dość późne, jak na tradycję, czyli oświecenie, romantyzm, mój ukochany wiek dziewiętnasty i może początki dwudziestego, najwcześniej zaś to można sięgać do baroku. 
Bogowie drodzy, nie ma chyba epok, które ładem społecznym, wartościami, tradycjami i ideologiami denerwowałyby mnie bardziej. Wtedy z rasizmu i antysemityzmu zaczęto robić pseudonaukę, wtedy seksistowskie pierdoły przybrały najbardziej kuriozalne formy, wtedy romantycy wymyślili Światowida, ba, podejrzewa się nawet, że prawo pierwszej nocy to w dużej mierze mokre sny panów z wieku dziewiętnastego.
Jest tyle fajnych epok! Można się do nich odwoływać i zostać np. paleoliberałem, anarchoprymitywistą, whatever. Ale nie, trzeba wybrać najgorsze czasy. 
Konserwatyzm 2 to zwykle postulowanie, by państwo wtrącało się do spraw, które do niego nie należą. Tj. żeby prawo zajęło się moralnym maksimum zamiast moralnym minimum, żeby państwo odwoływało się do zasad religijnych. Czyli z kim masz sypiać, żeby było dobrze. Tutaj jest absolutyzm, dziwna hierarchia wartości, tu jest też to z punktu o nieprawdziwych Polakach, sprzeczności z naturą itd.
Pozostał nam konserwatyzm 1. Konserwatyzm 1 widzimy w lutym oraz na przełomie października i listopada. Patrzcie:
  • Walentynki to nowe święto z Zachodu, lepsza byłaby nasza, stara, pogańska Noc Kupały (tak bardzo nasza, że aż ze Wschodu, którego konserwatyści też nie lubią, mamy własną nazwę tego święta);
  • Halloween to pogańskie święto z Zachodu, lepsze jest nasze, chrześcijańskie, stare Wszystkich Świętych.
Widzicie? Przeciwieństwo nowe-stare decyduje o wszystkim, decyduje nawet o tym, którą stronę z pary chrześcijańskie-pogańskie wybieramy.
Zakończę na tym ciśnięcie po konserwatyzmie 1, bo wszyscy, oprócz konserwatystów, już widzą, dlaczego to jest głupie.
konserwatyzm, doktryny polityczne, ideologia, głupota ludzka, zaprzeczanie faktom

Nie bądź głupi(a)

Po jednej stronie jest rozum. Rozum dał nam naukę. Nauka dała nam leki, które ratują życie. Dała nam higienę, dała nam możliwość przeżycia porodu, dała nam wiedzę o świecie, dała nam pismo, którego teraz używam, dała nam urządzenia, na których to czytacie. Dzięki niej żyjemy w całkiem dobrym świecie i w ogóle żyjemy. Nie umarliśmy na powikłania po przeziębieniu. Mamy zęby. Wiecie, jak wiele to znaczy, mieć zęby. Zdrowe, proste i wciąż wszystkie, a przynajmniej większość. Mamy je, bo istnieje stomatologia na niesamowitym poziomie. I my, idąc do muzeum archeologicznego, możemy się dziwić mumii trzydziestoletniej kobiety, że miała parodontozę.
Rozum dał nam moralność. Najlepsze zasady moralne to nie te z religii, bo one zawsze zawodzą. Najlepsze są te uzasadniane rozumem. Powód jest bardzo prosty. Nie da się ich zmienić. Nie będzie tak, że jeden rabin powie tak, drugi powie nie. Zasady rozumowe są na stałe. Wiem, że to dość kontrowersyjna teza, ale zbrodnicze ideologie są nienaukowe (np. marksistowski materializm historyczny jest niefalsyfikowalny według Chalmersa), a pretekstami zamachów terrorystycznych bywają różne religie. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, gdy rozumowo ktoś doszedł do zła, nie znalazłam też przykładu takiej sytuacji*.
Jest też druga strona. Możesz tam pójść zobaczyć różyczkę, bo przecież po tej stronie nie szczepią, a po naszej stronie nawet lekarze już nie widują tej choroby. Nie, nie jest to strona, po której ludzie nie mają dostępu do leków, do profilaktyki, do edukacji, to nie ta bajka. To jest ta strona, gdzie każdy znalazł się dobrowolnie i mógł mieć wszystko, co fajne. Ale był głupi i z tego zrezygnował.
Tam stoi okrucieństwo. Rozumni ludzie są mniej okrutni. Dlatego prawa człowieka i wiele innych ograniczeń okrucieństwa pojawia się, gdy władzę przejmują ludzie, którzy jej nie odziedziczyli. Ci niedziedziczni władcy musieli dojść do swojej pozycji rozumem właśnie. Śmieszne pytanie: wyobrażacie sobie naszych historyków na tym poziomie dyskusji, jaki jest u turbosłowian? Bo ja nie.
Tam stoją uprzedzenia. Tam stały rasizm i antysemityzm zmieniające się w naukę, o których już pisałam. Tam było to wszystko, co czyni najgorszą epokę pod względem wartości epoką najgorszą w tych sprawach.
Tam jest pseudonauka. Zabobon i przesądy. Tam leży Ciemnogród. To z tej strony sceny przyszła anorexia scholastica
Odrzucając myślenie, staje się po tej samej stronie, co śmierć. Nie ma innej możliwości.
Zbadano powiązanie inteligencji z poglądami politycznymi. Wyszło bardzo ciekawie. Radykałowie obu stron mają najniższe wyniki, konserwatyści niskie, a liberałowie wyższe. Do przewidzenia, biorąc pod uwagę, że te poglądy zwykle są sprzeczne z logiką. Przypomina się pewna satyra na konserwatyzm. Dla niemających fb treść:
Conservatives: I hate muslim people. LOOK at what that Muslim person did at that Orlando LGBT bar.
LGBTQIA people: So, does that mean you care about LGBTQIA people?
Conservatives: No! Gay people are pedophiles. and transgender women are just men who want to invade women’s restrooms and harass women! WE NEED TO PROTECT WOMEN!
Women: So, does that mean you care about women?
Conservatives: Shut up, feminazi! Women in the United States are not oppressed! If you want to talk about women's oppression. you should be focusing on how women in other countries are treated!
Refugees: So, does that mean you care about people from other countries?
Conservatives: Stay out of our country! Why should we care about refugees when we have people here who need help?
Homeless People: So, does that mean you care about people who need help?
Conservatives: No! Get a job, freeloader!
Dodałam resztę liter, ale w wypowiedzi konserwatystów zostawiłam wersję czteroliterową, bo im i tak przechodzi przez gardło najwyżej LGBT albo LGBTQWERTY. We fragmencie o kobietach pojawia się ograniczone myślenie opisane w poście Ograniczona siła rozwojowa. Widzimy dziwne uogólnienia, dowód anegdotyczny, żonglerkę pojęciami, zaprzeczanie badaniom np. transgender women are just men, bo jak wiadomo, każdy mężczyzna, jeśli chce zaatakować kobietę, to przebiera się za drugą kobietę i na miejsce ataku wybiera kącik przy umywalkach w damskich łazienkach, to jest lepsze miejsce niż inne.

Kiedyś używano testów inteligencji, by ocenić, czy przybywający do USA imigrant przyda się Stanom. Okazało się, że przybysze z Irlandii są inteligentni. Najgłupsi byli ludzie ze wschodu Europy, zwłaszcza Polacy z zaboru rosyjskiego. Otóż, pokazywano imigrantom rysunek żarówki bez drucika w środku i pytano, czego brakuje. Irlandczyk rozumiał pytanie i wiedział, jak wygląda żarówka. Polski chłop nie znał angielskiego i nie widywał w swoim kraju żarówek. Zanim poznałam tę historię rozwiązywałam test na IQ w internecie. Za pierwszym razem byłam blisko Einsteina, za trzecim razem byłam od niego lepsza. Nauczyłam się odpowiedzi. Dlatego z zasady podchodzę dość sceptycznie do testów inteligencji. Zwłaszcza do porównań inteligencji z cechą nieistniejącą (rasa nie istnieje w biologii) lub wrodzoną, bo to głupie. Ale poglądy polityczne są nabyte i niejako wskazują na jakiś sposób widzenia świata, więc powinny mieć związek z inteligencją. Na dodatek, dzisiejsze testy różnią się od tych dla imigrantów. Z tego powodu uznaję test, na który się powołałam, za miarodajny.
Dla konserwatystek i konserwatystów mam tylko jedną radę: Nie bądź głupi(a).

Trochę problemów konserwatystów

Wiadomo, konserwatyści niektórymi sprawami zajmują się bardziej i w nich bardziej pokazują, jak bardzo są głupi.
Pierwsza z tych spraw nie powinna wcale ich dotyczyć, a z drugiej powinni być zadowoleni. Kolejna zaś jest jeszcze lepsza.

Związki jednopłciowe

Konserwatyści mówią, że nie powinno być związkow jednopłciowych (lub po prostu małżeństw homoseksualnych, bo mnie nie boli to określenie), bo jest demokracja, a oni nie zagłosują za.
Jednocześnie w sprawie opisanej niżej buntują się, gdy ta sama demokracja ma ograniczać im wolność.
Związek dwóch osób dotyczy tylko tych osób, więc ewentualne małżeństwa homoseksualne dotyczą tylko LGBTQIA. Demokracją nazwalibyśmy sytuację, gdy to oni demokratyczne decydują o sprawie.
Sytuacja gdy jedna grupa (konserwatywni heteroseksualni) zabrania drugiej grupie (LGBTQIA) czegoś, co:
  • nie powoduje niczyjej krzywdy;
  • nie dotyczy pierwszej grupy;
nie jest ani demokracją, ani wolnością. No, ale przecież oni są konserwatystami. Oni są demokratyczni, oni bronią wolności, oni wstają z kolan! Tu najczęściej konserwatyści stosują uogólnienie, mowę niefalsyfikowalną, zaprzeczanie nauce, absolutyzm i ględzenie o tym, co jest zgodne z naturą.

Słynna edukacja seksualna

Kiedyś był szum, bo SLD zaproponowało edukację seksualną od przedszkola. Chcą uczyć dzieci seksu! Konserwatyści się oburzyli i wyśmiali SLD. Już naprawdę upadło najniżej, tylko jedno mają do zaproponowania. Czemu te lewaki ciągle o seksie?
W tym czasie na lekcjach religii omawialiśmy:
  • homoseksualność;
  • aborcję;
  • antykoncepcję;
  • płodność;
  • seks;
  • masturbację.
Gdyby takie lekcje religii były w przedszkolu, to byłby powód do oburzenia. Jednak, nie ma takich lekcji w przedszkolu, są w liceum. Nie rozumiem, skąd pomysł, że przy edukacji seksualnej od przedszkola, trzeba by najbardziej skomplikowane, kontrowersyjne sprawy omawiać już w przedszkolu. 
W przedszkolu według różnych programów edukacji seksualnej mają być podstawowe różnice między płciami i co zrobić, gdyby się spotkało pedofila.
W dalszych latach edukacji dziecko dowiaduje się rodzice robią dziecko i ono jest w brzuchu kobiety na początku. Bez wzmianki o tym, jak robią dziecko. Seks jest na późniejszym etapie, podobnie działanie tego brzucha, w którym jest dziecko. Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Chronimy dzieci przed pedofilią, uczymy je o seksie rzetelnie, żeby się nie nabrały na kłamstwa w filmach porno, po prostu każdy powinien być zadowolony, a najbardziej każdy, komu zależy na swoim dziecku. Czyli zwykle nie konserwatyści, bo oni lubią bredzić o tym, jak bardzo potrzebne jest bicie dziecka. Nie wyjaśniają, czemu można uderzyć dziecko, ale sąsiada, czy tego bredzącego konserwatysty już nie. To by wymagało myślenia. Myślenia wymagałoby też dojście do wniosku, że jest coś pomiędzy biciem, a bezstresowym wychowaniem (które jest głównie straszakiem konserw).
Tylko myślenie jest potrzebne. A oni zawsze oburzają się, gdy ktoś im każe myśleć. Konserwatysta stosuję tu najczęściej mowę niefalsyfikowalną i jawną manipulację faktami.
Powinnam napisać o błędach poznawczych i manipulacji. Coraz łatwiej przychodzi mi wyłapywanie tego, ale za mało znam teorię. Błędy poznawcze jeszcze rozpoznaję, ale erystykę znam mniej. A te moje punkty z początku to śmieszne są, bo nie zastosowałam profesjonalnych nazw w większości sytuacji. A obiektywizacja to co innego.

Edukacja

Tu najczęściej konserwatyści pokazują się jako konserwatyści 1. Dawniej było dobrze. A dlaczego było dobrze? Bo było dawniej. 
W polskiej edukacji nie wszystko jest dobrze, nie da się tego ukryć. Wrócenie do dawnych czasów przysporzyłoby nam tylko problemów.
W dawnych czasach uczniowie mieli łacinę, której nie ma już nawet na medycynie i nie będzie żadnych korzyści z jej przywrócenia. W dawnych czasach nie było informatyki. W dawnych czasach było w szkołach mnóstwo nieprzydatnych informacji.
Szkoła powinna przygotowywać do dzisiejszego świata; konserwatysta, oczywiście, nie rozumie świata, więc nie wie, co to znaczy.
Narzekanie na system edukacji przez konserwatystów jest wyjątkowo zabawne. Narzekają, że nie ma rzeczy niepotrzebnych, jak zakuwanie na pamięć informacji łatwo sprawdzalnych i rzadko używanych, zamiast marudzić na brak potrzebnych, jak programowanie. 

Co to za radość być głupim?

Gdyby istniały badania obalające jakiś mój pogląd, to bym się nad nim poważnie zastanowiła. Gdyby istniały badania pokazujące, że ludzie z moimi poglądami są mniej inteligentni, to ja bym natychmiastowo zmieniła poglądy, bo:
  • miałabym nadzieję na wzrost inteligencji;
  • wstyd się przyznać do poglądów dla ludzi głupich.
W moim świecie być głupim to wstyd. Być głupim to stać po nie tej stronie, co trzeba.
Zadziwia mnie, że niektórzy ludzie organizują zjazdy ciemnogrodzian. Ja znam fragmenty Podróży do Ciemnogrodu Potockiego. To zaledwie fragmenty, a i tak za dużo obskurantyzmu jak na mnie. Sempołowska krytykowała polską oświatę w książce Z tajemnic Ciemnogrodu. Krytykowała. Nie użyła Ciemnogrodu do pochwały. Ciemnogród to w naszej kulturze zło. Przeinaczanie pojęć, reklamowanie zła jako dobra to iście socjalistyczna inżynieria społeczna i zagrożenie dla naszej kultury i wartości. Ma to na celu ogłupienie społeczeństwa, ci konserwatyści nie mają już wstydu. Jest to kuriozum, konserwatyzm kończy się, gdy trzeba zacząć myśleć. Chyba producenci dopalaczy trafili na idealny dla siebie target. Znaczenie terminu Ciemnogród to część naszej kultury, który konserwatyści próbują przerobić na swoją modłę. Kultura kulturą, ale pozostaje jeszcze dość drażliwa kwestia prawdy. A jak wiadomo naga prawda nie zawsze jest piękna. Nikt nie chce przyznać, że jest głupi. (To naśladownictwo retoryki konserwatywnej, nie mnie nosi, tylko autorów konserwatywnych stron; niektóre fragmenty kopiuję. Jeśli widzisz popularny pseudoargument antyfeministyczny czy nawiązanie do krytyki politycznej poprawności, to dobrze. To zresztą ciekawe, że konserwatyści najczęściej zmieniają podstawowe pojęcia i wszystkich o to oskarżają.) 
A Cejrowski oznajmił, że jest ciemnogrodzianinem. Zbierał innych konserwatystów i przeciwników poprawności politycznej. Bo widzicie, żyjemy w smutnym świecie, gdzie nawet szacunek do innych musi być nazwany poprawnością polityczną, by objąć wszystkich. I gdzie ludzie sprzeciwiają się szanowaniu innych. A o tym, dlaczego Cejrowski jest głupi, będzie jeszcze jeden post.
Piękne jest też oskarżanie niekonserwatystów o zabijanie dzieci przez aborcję. To, co w Polsce nazywamy prawicą, jest konserwatyzmem światopoglądowym i to konserwatyści nazywają się pro-life, będąc anty-life i anty-choice. Wydawałoby się, że wśród kobiet, które miały aborcję, najmniej będzie określających się jako mające poglądy prawicowe. Jednak to ich jest najwięcej. Hipokryzja konserwatystek nie zna granic. To pewnie te od białego protestu dostarczyły materiał do linkowanego badania udowadniającego, że prawica i aborcja mają ze sobą po drodze.
Zadziwia mnie, że nauka może sobie pisać o homoseksualności, GMO, ludzkiej seksualności i rozmnażaniu, ewolucji, klimacie, nieistnieniu rasy i obalić wszystko, co twierdzą konserwatyści, a oni nadal będą twierdzić inaczej. Że socjologowie, pedagodzy, psychologowie mogą udowadniać, jak złe jest bicie dziecka... a oni i tak będą mówić, że klapsy jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Zadziwia mnie, że świat tak nie działa, jak twierdzą konserwatyści, ale oni i tak istnieją i się chwalą swoim niezrozumieniem rzeczywistości.  Gdy czytam ich czasopisma, zawsze zadziwia mnie ich nienawiść do rozumu, wolności i wszystkich innych ludzi (jak w przytoczonej satyrze). Zadziwia mnie też syndrom oblężonej twierdzy. W konserwatywnym tygodniku czytam artykuł. Te złe elity, które broniły postępu, traktowały Ciemnogród tak, jak się traktuje Ciemnogród, nas atakowały, teraz są zagrożone, bronią się i wściekle atakują. Odkładam gazetę. Co? Autorka żyje w innej rzeczywistości. Lub ma zwidy.
A czy was czasami dziwi istnienie konserwatyzmu?

Objaśnienia

Nie do wszystkiego mogę mieć źródła. Nie mam ich np. linku do facebookowego oburzenia pod postem konserwatywnego tygodnika, który udostępnił artykuł o edukacji seksualnej od przedszkola według SLD. Wierzę jednak, że mam najważniejsze, konieczne źródła. No i chętnie pocisnęłabym więcej po konserwatyzmie gospodarczym, ale za łatwo napisać bzdurę.
* Masz przykład takiej sytuacji? Super, będę mogła sfalsyfikować teorię, podziel się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz