Trzydziesty pierwszy października

31 paź 2015
dziewczynka trzymająca halloweenowy świecznik, dynia, halloween, samhain, dziady, źródło: picjumbo
No i ostatni dzień października.
Lato się kończy. To fajnie, bo zima blisko. W Krótkiej historii czarownictwa Russel podaje ten dzień jako datę święta pojmania ognia, gdy Anglosasi palili ogniska. Dla Celtów było to Samhain, teraz jest Halloween. Frazer pisał, że daty pierwszy maja i ostatni października dzieliły rok na pół według kalendarza hodowców, przed kalendarzem rolników, bardziej skomplikowanym.
Zdaniem Celtów zaciera się granica między światami, naszym i zaświatem.Wszystkim duchom, złym i dobrym, łatwo się do nas dostać. Obrzędy miały na celu odstraszenie niechcianych gości, po 835r. zwyczaj zaczął zanikać zanikać. Chrześcijaństwo.
Do Ameryki Północnej Irlandczycy przynieśli święto w latach czterdziestych XIX wieku. Do zachodniej Europy dotarło w XX wieku, za żelazną kurtynę - gdy zniknęła.
Znalazłam też informację, że w COS* wtedy świętują, ale nie wiem, co.
Najciekawsze są oczywiście Dziady. Strasznie mi się nie chce pisać tej części posta, więc po prostu odsyłam do Mickiewicza.
Ale jest część druga.

Plan

jesień, kasztany, jarzębina, liście; źródło: JestRudo
Na to, co zostało z jesieni. Postanowiłam robić plany na poszczególne pory roku, a że do definitywnej zimy nie chcę czekać, na resztkę jesieni oddzielny plan.
  • Awesta, po prostu chcę to przeczytać, interesująca, ale trudna lektura mi się dłuży;
  • Reputacja, przestać być tą nieco inną w negatywnym sensie tych słów, po prostu nie chciałam nigdy być taką osobą i coś trzeba z tym zrobić. Często to postanawiam i zawsze nic z tego;
  • Pisać lepiej, w sensie: mniej literówek i powtórzeń;
  • Świece, teraz się zaczyna pora ich palenia, uwielbiam otaczać się świecami w jesienne wieczory;
  • Tematyka bloga, skrystalizować ją trochę, bo tak tu o wszystkim i o niczym piszę;
  • Zielnik, tj. rysunkowy projekt, trzeba go zrealizować, napiszę o nim więcej, gdy już się nim zajmę;
  • Książki, są takie, o których marzę, część może być dostępna w internecie, więc nie będę ich szukać - na ishwar, gdzie mam Awestę, dostępne są teksty dotyczące konfucjanizmu, które tylko czekają na przeczytanie, mam też taką wishlistę książek, tematy głównie słowiańskie, może się coś uda dostać. Z powieści - marzę o kolejnych częściach Miecza Prawdy.
  • Enneada, czyli opowiadanie, które zaczęłam, może uda się je skończyć, jest o Tomku;
  • Notatki, cały czas je ulepszam, notuję kilkoma metodami, a najładniejsze mam chyba z francuskiego... zaczęłam robić ładne, żeby mieć motywację do nauki, bo piękny zeszyt miło otworzyć, a ja do francuskiego niechętnie. Zawsze zazdrościłam swojej przyjaciółce z wyraźnym pismem, której zeszyty wyglądają tak ładnie. Też chcę mieć zeszyty, które da się czytać. I czemu nikt nie uczy nas notować w podstawówce, przeciez te bzdury, których się tam uczymy, można zastąpić przydatnymi lekcjami. W ogóle, wiecie, że Sardynia nie należała do Włoch, gdy byłam w trzeciej klasie? Przez całe 45 min, gdy była lekcja o Włoszech, była sąsiadem tego kraju, nie należącym do niego;
  • Kruki, chyba już wiecie, o czym będzie następny cykl postów! A na razie polecam drzewa.
*Church of Satan

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz