Pacyfizm jest dobry

13 lis 2016
pacyfista - idiota? znaczenie, definicja i dwa nurty pacyfizmu, odrzucenie przemocy,
Cytat na grafice autentyczny. Znam doskonale osobę, która to powiedziała, nie było sensu się kłócić. Po co marnować czas na osobę pełną uprzedzeń, przekonaną o swej racji i twojej głupocie? Gdy jeszcze ta osoba z tobą mieszka, więc marudzenie będzie trzeba znosić?
Zacznijmy od końca. Co mają wspólnego lewactwo i pacyfizm? Na pierwszy rzut oka nic, są od siebie odległe. Jeden odrzuca przemoc, drugi chce socjalizmu. Gdzie tu sens?

Pacyfizm

Pacyfizm jest odrzuceniem przemocy, wszyscy to wiemy. Lewactwo jest trudniejsze do zdefiniowania. Lewactwem jest socjalizm, zwykle niechęć do kościoła, ateizm bywa zamieszany, jest nawet wielka miłość do uchodźców. Tak się to określa w Polsce. Określenie wymyślił Lenin dla swoich przeciwników politycznych, którzy najwyraźniej nawet dla niego byli lewicowi. Zainspiruję się nim lekko. Lewactwo można streścić i odróżnić od prawicy jedną sprawą. Lewak wierzy w jakieś mityczne społeczeństwo i chce by wszyscy coś robili, wszyscy coś musieli, wszystkim się należało. Prawak nie zna społeczeństwa, zależy mu na konkretnych ludziach i tym odbiega od normalności, że zależy mu tylko na ludziach pasujących do wzorca. Kapitalizm jest prawicowy, w nim wszyscy mogą zarobić, jeśli są uczciwi i pracowici, a jeszcze łatwiej, jeśli startują z lepszej pozycji. Jeśli nie startują - ktoś konkretny może im z własnej woli pomóc, ale nikt nie ma takiego obowiązku, a biednemu za biedę nic się nie należy. W socjalizmie za to że nie umiesz zarobić, dostaniesz forsę od tych, którzy umieją. I to nie dlatego, że ci pracowici ludzie są tacy fajni - oni wcale nie chcą ci pomóc, oni muszą to zrobić. Tak samo z uchodźcami - lewak nie przyjmie do swego domu żadnego, chce by wszyscy, nawet niechcący u siebie uchodźców, ich utrzymywali.
Co to oznacza dla pacyfisty?
Lewakami byli Hitler i Stalin. I nie, nie byli mordercami oraz lewakami. Byli lewakami, co spowodowało mordowanie ludzi. Właśnie przez postawienie społeczeństwa ponad jednostkami. Wtedy można zlikwidować jednostki, jeśli nie pasują do społeczeństwa. Pacyfista zostając lewakiem prędzej czy później zobaczy, że te poglądy są sprzeczne.
Oczywiście, jest jeszcze sprawa finansowania, a nie tylko lewactwa pacyfistów. Powiem tak: ja bym chciała, by jacyś lewacy mnie finansowali. Ale tego nie robią.
Typów pacyfizmu jest mnóstwo, ale ja pozwolę sobie przyjąć jeden tylko podział. W pacyfizmie mamy zatem 2 nurty:
  1. Jedni odrzucają przemoc w ogóle, każdą i zawsze. Możesz ich rozerwać końmi, łamać kołem - nie będą się bronić.
  2. Drudzy częściowo odrzucają przemoc, nic sami nie zaczną. Ale jeśli ich zaatakujesz będą się bronić, adekwatnie do sytuacji. Nie zrobią ci więcej niż trzeba byś ich nie skrzywdził. Nie zemszczą się.

Pacyfista 1 to dobry człowiek

Nie zrobi nikomu krzywdy. Nigdy. Wymarzony towarzysz, chciałabym żyć z takimi pacyfistami. Najlepiej w całym społeczeństwie pacyfistów 1. Otoczona przyjaźnie nastawionymi ludźmi, bezpieczna.
Gdyby jednak do mojego społeczeństwa pacyfistów przedostał się jeden nie pacyfista z bronią, byłoby strasznie. Mógłby zrobić wszystko, a oni nie umieliby się temu przeciwstawić. To smutne.
Pacyfiści tacy są świetnymi obywatelami, ale w społeczeństwie z silną, dobrze działającą policją, która ich obroni. Niektórzy pacyfiści wiedząc o istnieniu złych ludzi, są mądrzejszymi pacyfistami. Tak powstał nurt drugi.
góry, zieleń, pacyfizm, porządny człowiek, odrzucenie przemocy, uprzedzenia i stereotypy, definicja, lewactwo

Pacyfista 2 to porządny człowiek

Nie zrobi nikomu krzywdy tak jak jedynka. Równie dobry człowiek. Choć mniej odrzuca przemoc, nadal nikogo nie napadnie, jest fajnym obywatelem. Nie potrzebuje takiej supermanowskiej policji, może poradzić sobie sam.
Co ciekawe, w krajach Zachodu mamy pacyfistów, a takie Chiny są silnie zmilitaryzowanym państwem. I to tam, i w innych krajach bez pacyfistów, dzieją się takie rzeczy jak praca dzieci za miskę ryżu czy sprzedawanie dziewczynek do domów publicznych. Wniosek? Pacyfizm jest związany z niskim poziomem przemocy w danym kraju. Czy to pacyfiści go obniżają, czy pojawiają się po jego obniżeniu? A czy pacyfiści pojawili się w blasku chwały, w pokojowo nastawionym społeczeństwie, jako jego najlepszy wytwór, czy musieli walczyć o prawo do istnienia?

Uprzedzenia

Przeciwnicy pacyfizmu mają argumenty: walczyć trzeba, bo zawsze to robiono i to naturalne, i pacyfista potrzebuje nie-pacyfisty do obrony.
Zawsze toczyliśmy wojny. No tak, historia pokazuje, że zawsze toczyliśmy wojny, mordowaliśmy i paliliśmy na stosie. Ale przestaliśmy palić na stosie i żyjemy. Dlaczego właśnie rezygnacja z wojen miałaby być za trudna?
Wojny są naturalne. Niby walka jest naturalna i niby wszyscy wiedzą, co to błąd naturalistyczny, ale wciąż używamy tego durnego argumentu.
Pacyfista potrzebuje niepacyfisty. Co do obrony pacyfisty: zapytajmy najpierw, przed kim pacyfista ma się bronić? Nie przed innym pacyfistą, tylko przed kimś kto właśnie zaprzecza pacyfizmowi. To chyba oznacza, że to brak pacyfizmu jest problemem. A nie obroni się tylko pacyfista jeden, pacyfiście dwa nie zrobisz krzywdy.
Wreszcie, załóżmy, że pacyfistę 1 i niepacyfistę napadnięto. Pacyfista ucieka i dzwoni na policję. Niepacyfista próbuje się bronić, ale jeśli nie jest mistrzem karate nic mu to nie daje. No bo ile osób, które nie są pacyfistami się zawsze obroni? Pacyfista jeden to chociaż uciekł, a taki głupek się próbował bronić i nic na tym nie skorzystał. 
Tak wiem. Pacyfistom się w dupie poprzewracało od dobrobytu. Wszystko, co mamy zawdzięczamy żołnierzom. Ale czy na pewno? Kto obalił komunizm? Żołnierze Wyklęci, których wymordowali komuniści, czy pokojowa Solidarność? Albo Bliski Wschód. Mnóstwo wojen. Skoro wszystko mamy z wojen, to jak rozumiem tam jest raj i to my z krajów zrujnowanych pokojem powinniśmy uciekać do Syrii? A RPA i walka z apartheidem, gdy przy akcjach sabotażowych unikano zabijania? Ilu ludzi zamordował lub kazał zamordować Mahatma Gandhi, żeby wywalczyć wolność Indii? Owszem, wojna zmienia świat, tylko że ulepszamy go jedynie działaniami pokojowymi. Tak, jak chciałabym być finansowana przez lewaków, tak chciałabym żyć w świecie, gdzie problemem jest nadmiar dobrobytu.
Ale zapomniałam odnieść się do tego, że pacyfista to tchórz! No tak, przecież ludzie którzy walcząc o pokój trafiali do więzień, porzucali swój kraj szukając nowego miejsca do życia (kwakrzy), służyli w oddziałach sanitarnych, czy szli na demonstrację likwidowaną przez policję - to tchórze. Człowiek, który naciska w samolocie guzik, by zrzucić bombę - on jest odważny.
Szanuję ludzi, którzy walczyli o wolność, którzy się bronili. Nie szanuję ludzi, którzy decydowali o ataku jednego państwa na drugie.
Pacyfista nie jest satanistą, a przynajmniej nie musi nim być. Pacyfa nie jest symbolem satanistycznym, o czym jeszcze napiszę. Podchodząc do sprawy chrześcijańsko, pacyfa jest symbolem Boga, bo On według chrześcijan pragnie pokoju. Jednak gdy chrześcijanie chcieli zabijać, robili to czasami w Jego imię. Pacyfizm nie stoi w sprzeczności z żadną (istniejącą do dziś) religią. A jak stoi, to pora zmienić religię.

Przemoc a walka

Często mówi się, że pacyfiści nie walczą o to, by i  inni ludzie mogli żyć w pokoju i bezpieczeństwie, bo są pacyfistami. Powtarzam definicję pacyfizmu: odrzucenie przemocy. To co innego niż walka.
Jeśli wezmę nóż i utnę nim głowę kilkuletniego dziecka - nie będzie walki. Dziecko nie będzie moim przeciwnikiem. Ale będzie przemoc, bo je skrzywdzę. Jeśli zaatakuję kogoś tym nożem i on będzie się bronił, będzie walka i przemoc. Jeśli prześladowana mniejszość zacznie strajk głodowy, będzie walka. Bez przemocy.
Taka walka jest potrzebna i taka właśnie walka zmienia świat.

Na potrzeby tego postu zdefiniowałam pacyfizm jako odrzucenie przemocy, bo tak sama go rozumiem. Słownik jednak definiuje go jako ruch antywojenny tj. da się być pacyfistą i korzystać z przemocy, a ja wolę bardziej hardcore'owe podejście.
Pacyfizm 1. Ruch potępiający wszelkie wojny bez wnikania w ich przyczyny i cele 2. Dążenie do pokoju, występowanie przeciwko wojnie
~Słownik Współczesnego Języka Polskiego, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 1998
Niedefiniowalnych słów lewak i prawak używam w odniesieniu tylko do radykałów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz